W poniedziałek pisałam, że się rozchorowałam i tak minął cały tydzień, który przeleżałam w domu. Jednak pomimo bardzo dużego osłabienia, temperatury i bólu głowy nie odpuściłam sobie diety.
Faktem jest, że ten tydzień nie będzie rewelacyjny w pomiarach, jednak nie czitowałam, no chyba, ze za czitowanie mogę uważać słodkie syropki (blech).
Bardzo ciężko, mi jest w tym stanie ćwiczyć, więc i wysiłek ograniczyłam do minimum, poranne cardio i skakanka były obowiązkowe. W końcu, mój cel ma pourywać pupy, ludziom, którzy we mnie nie wierzą.
Redukcja przebiega spokojnie, jest co raz lepiej a będzie jeszcze lepiej, w sumie już 3 tydzień za pasem. Mój zalany abs zaczyna coś w końcu przypominać;)
piątek, 19 września 2014
poniedziałek, 15 września 2014
jasna choroba, jest choroba
rozchorowałam się i leżę już drugi dzień, pomimo tego micha pozostała czysta, z treningów zrezygnowałam tylko lekkie cardio z rana;-)
Weszłam w nowy tydzień z chorobą, dietą zmodyfikowaną i ulepszonym treningiem siłowym. Trening czeka, ale to nic i tak wiem, że będzie ogień... A i zapomniałam się pochwalić, po 2 tygodniu redukcji zleciało mi:
- pas: 7 cm,
- biodra: 3,5cm,
- waga -2kg;).
Weszłam w nowy tydzień z chorobą, dietą zmodyfikowaną i ulepszonym treningiem siłowym. Trening czeka, ale to nic i tak wiem, że będzie ogień... A i zapomniałam się pochwalić, po 2 tygodniu redukcji zleciało mi:
- pas: 7 cm,
- biodra: 3,5cm,
- waga -2kg;).
Mała zagadka
Witajcie, dzisiaj mam dla Was małą zagadkę, poniżej znajduje się zdjęcie mojej osoby. Pytanie do Was jak sądzicie jaka jest różnica kilogramowa między tymi zdjęciami?
Zdjęcie po lewej stronie to zdjęcie z 2013 a po prawej z 2014, zdjęcia zrobione w ostępie roku.
Schudnąć a być fit to dwie różne różności. Wciąż dążę do mojego ideału bycia fit:) wydaje mi się, że warto.
Zdjęcie po lewej stronie to zdjęcie z 2013 a po prawej z 2014, zdjęcia zrobione w ostępie roku.
Schudnąć a być fit to dwie różne różności. Wciąż dążę do mojego ideału bycia fit:) wydaje mi się, że warto.
czwartek, 11 września 2014
Szczypta pozytywnego myslenia, nic nie musisz tylko możesz, a raczej chcesz...
Jest godzina 5:50 rano, piątek, właśnie skończyłam 30 minutowe cardio i jestem już padnięta, chociaż wstałam 60 minut temu. Jest ogień! Nie ukrywam, że pierwsze cardio po tak długiej przerwie to zabójstwo dla mnie, ale nie narzekam, jest pozytywnie, bo myślę pozytywnie.
Narzekanie na wszystko w koło jest jak hmmm wyrzucanie plastikowych butelek do śmieci bez recyklingu, albo pozostawienie ich bezpańsko na chodniku, gdy ich właściwie nie z utylizujesz nie będzie z nich pożytku, tak samo jest z naszym narzekaniem. To, że sobie gderasz pod nosem, że Ci ciężko, że Ci źle, albo nawet to Twoja wina, nie robisz nic z tym by zmienić swą rzeczywistość, gadasz po prostu. Działaj i zmieniaj, myśl pozytywnie.
Wydaje mi się, że staram się unikać narzekania i użalania nad sobą, chociaż i ja sobie czasem odpuszczę i jestem kluchą, która jest bezbronna i cały świat jest wszystkiemu winien. Ale staram się robić coś na zmianę tej rzeczywistości, a nie tylko mówić. Większość z nas mówi o tym i o tamtym, ale nie robi tego. Bardzo rzadko pokrywamy nasze słowa z czynami, a jeszcze rzadziej robimy rzeczy bo chcemy.
Podziwiam mojego ojca w tym aspekcie. Jest to człowiek, który ciężko pracuje i prawie nigdy się nie zwalnia. Pracuje dużo i śpi trochę, nie dlatego że musi, że chce. Jego oczy są zmęczone, ręce spracowane, szorstkie. Wszystko, to co robi, to jego wybór. Znam go całe życie i nigdy nie słyszałam jego narzekania, zawsze przychodzi z uśmiechem na twarzy.
Nie musisz iść do pracy, ale chcesz pracować, ponieważ chcesz pieniądze aby kupiź to czego potrzebujesz do życia.
Nie musisz budzić się wcześnie, ale chcesz być wcześniej, bo chcesz iść do pracy/ trening czy szkkoły.
Nie musisz płacić rachunków, ale chcesz, bo chcesz mieć światło, prąd, Internet.
Nie musisz ugotować obiadu, ale...
Lista ta może nie mieć końca.
NIE NARZEKAJ. MAMY WSZYSTKO TO, CO ROBIMY, BO CHCEMY...
Narzekanie na wszystko w koło jest jak hmmm wyrzucanie plastikowych butelek do śmieci bez recyklingu, albo pozostawienie ich bezpańsko na chodniku, gdy ich właściwie nie z utylizujesz nie będzie z nich pożytku, tak samo jest z naszym narzekaniem. To, że sobie gderasz pod nosem, że Ci ciężko, że Ci źle, albo nawet to Twoja wina, nie robisz nic z tym by zmienić swą rzeczywistość, gadasz po prostu. Działaj i zmieniaj, myśl pozytywnie.
Wydaje mi się, że staram się unikać narzekania i użalania nad sobą, chociaż i ja sobie czasem odpuszczę i jestem kluchą, która jest bezbronna i cały świat jest wszystkiemu winien. Ale staram się robić coś na zmianę tej rzeczywistości, a nie tylko mówić. Większość z nas mówi o tym i o tamtym, ale nie robi tego. Bardzo rzadko pokrywamy nasze słowa z czynami, a jeszcze rzadziej robimy rzeczy bo chcemy.
Podziwiam mojego ojca w tym aspekcie. Jest to człowiek, który ciężko pracuje i prawie nigdy się nie zwalnia. Pracuje dużo i śpi trochę, nie dlatego że musi, że chce. Jego oczy są zmęczone, ręce spracowane, szorstkie. Wszystko, to co robi, to jego wybór. Znam go całe życie i nigdy nie słyszałam jego narzekania, zawsze przychodzi z uśmiechem na twarzy.
Nie musisz iść do pracy, ale chcesz pracować, ponieważ chcesz pieniądze aby kupiź to czego potrzebujesz do życia.
Nie musisz budzić się wcześnie, ale chcesz być wcześniej, bo chcesz iść do pracy/ trening czy szkkoły.
Nie musisz płacić rachunków, ale chcesz, bo chcesz mieć światło, prąd, Internet.
Nie musisz ugotować obiadu, ale...
Lista ta może nie mieć końca.
NIE NARZEKAJ. MAMY WSZYSTKO TO, CO ROBIMY, BO CHCEMY...
środa, 10 września 2014
Chcę być jeszcze chudsza i być fit...
Chcę być jeszcze chudsza i być fit. Mam nadzieję, że doszukaliście się tu szczypty ironii.
Chyba większości z Was nie muszę przypominać, że przyszło nam żyć w czasach "kultu ciała". Co raz więcej ludzi zaczyna dbać o estetykę swojego wyglądu, poświęcając swój wolny czas na treningi, diety i różnego typu zabiegi upiększające, które mają wspomagać w kreowaniu nowego wizerunku. W chwili obecnej bardzo zaciera się różnica, w szczególności u młodych kobiet, w zastopowaniu i utrzymaniu wagi (można zauważyć tendencję, im niższa waga tym lepiej). Takie kobiety, uważają iż jedynym dobrym rozwiązaniem coraz niższej wagi jest redukcja wagi to poziomów ekstremalnie niskich.
Oczywiście nadwaga jest bardzo szkodliwa, ale po drugiej stronie szali śmiało możemy stwierdzić iż niedowaga niesie za sobą również niebezpieczne konsekwencje zdrowotne.
Dlatego zawsze należy pamiętać o racjonalnym odchudzaniu, bardzo często zdarza się, że kobiety, które się odchudzają popadają w obsesję na punkcie swojej wagi. Manii tej bardzo często towarzyszy niedowaga czy zaburzenia odżywiania. Każdy utracony kilogram, daje motor by obniżyć granicę wagi. Jednak bardzo często wraz z kolejnym kilogramem spalana jest tkanka mięśniowa i pomimo utraty kilogramów ciało nie jest fit lecz pozbawione energii, organizm staje się wyniszczony, z włosów robi się siano, a skóra i paznokcie tracą na swojej witalności. Osoby takie cechuje obniżony poziom energii, senność, agresywne zachowanie, zaczyna pojawiać się sfrustrowanie, organizm staje się bardziej podatny na infekcje itp.
Skrajne
cięcia tłuszczu w codziennej diecie mogą być przyczyną zaburzeń hormonalnych (w tym także
zaburzeń miesiączkowania oraz bezpłodności), problemy ze skórą
(łuszczenie się, wysuszenie).
W telewizji wciąż promowany jest wizerunek wychudzonych kościstych modelek wieszaków. Osoby ślepo podążające za nim są narażone na zaburzenia w odżywianiu, w tym anoreksję.
Dlatego pytam się czy obwisła skóra, wiszące pośladki, ciało pozbawione zarysu mięśni są warte tej ceny?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




